18 grudnia 2018

Rodzice wychowali mnie na feministkę

Dziś dość krótko i dość prywatnie.
Tata od małego mi powtarzał, że muszę być samowystarczalna. Zabierał mnie na wycieczki do lasu i na strzelnicę choć dziadkowie mówili "przecież to jest dziewczynka!". (Do dziś mam puchar za strzelanie z broni palnej.) Dostawałam samochodziki i żołnierzyki, bo chciałam się tym bawić. Chciałam i już. Uwielbiałam odwiedzać tatę w pracy i marzyłam o badaniu trupów. Obserwowałam jak naprawia samochód i wypytywałam o wszystkie szczegóły. Co na to mama? Nigdy nie powiedziała nie. Pamiętam, gdy wróciłam do domu z płaczem, bo jakiś chłopak mnie uderzył. Poszłam z tym do mamy, a ona...kazała mu oddać. Dwa razy mocniej. Tak żeby wiedział, że ze mną się nie zadziera. Mama mi powiedziała, że miałam być chłopcem i przygotowali wszystko tak jak dla chłopca. Urodziłam się ja. O imieniu Izabela (zupełnie jak Łęcka z "Lalki" B. Prusa). Jestem straszą siostrą i moim obowiązkiem jest chronienie młodszego brata. Choć miało być odwrotnie. Miało być zwyczajnie. Tata nie żałował, że ma córkę. Co więcej. Bardzo się z tego cieszył. Byłam dzikim dzieckiem. Chodziłam po cmentarzu. Kolekcjonowałam kości. Bawiłam się z samymi chłopcami. Czy przez to jestem pozbawiona kobiecości? Absolutnie nie! Pamiętam jak przyniosłam do domu kość znaleziona na pobliskim Starym cmentarzu. Pomachałam nią mamie przed nosem i doprowadziłam do stanu przedzawałowego. Kazała mi ją odnieść na miejsce, więc ukryłam ją na podwórku mrucząc do mojego kompana - Nero, że ma jej pilnować. Po jakimś czasie wpakowałam ją w pudełko po butach pełne piasku i trzymałam w pokoju. Bawiłam się w archeologa. Podzielam większość zainteresowań zainteresowań mojego taty. Uwielbiam pływać. Kręci mnie praca w mundurze. Lubię te same filmy co on. Nawet poglądy mamy podobne (o identycznych charakterkach nie wspomnę). No dobra, ale jak to właściwie było z tym feminizmem? Ano więc było to tak... Rodzice od początku powtarzali mi, że jestem tak dobra jak sama się postaram. Gdy ktoś mówił, że mam brzydkie pismo i dziewczyna nie powinna tak pisać tata stawał w mojej obronie mówiąc "ona nie będzie ćwiczyć kaligrafii tylko studiować jak tata". Mama wtedy dopowiadała "a poza tym to ona chce pracować przy trupach". Delikwent się zamykał. Nigdy nie usłyszałam od rodziców "dziewczynie nie wypada tego czy tego". Nigdy nie usłyszałam "przecież jesteś dziewczyną". Nigdy nie usłyszałam "zachowuj się odpowiednio do swojej płci". Zawsze słyszałam, że muszę się wykształcić i nie mogę pozwolić na to by być od kogoś zależną. Zostałam nauczona podstawowych ruchów samoobrony. Wyczulili mnie na seksizm. Nie pozwolili myśleć o sobie jak o słabszej tylko dlatego, że nie mam penisa. I wiecie co? Jestem im za to wdzięczna. Miałam różne szalone pomysły. M.in. praca przy ekshumacji zwłok. Dziadkowie reagowali z przerażeniem, a rodzice z uśmiechem kręcili głową. Albo ten dzień, w którym sama zmieniłam koło w samochodzie więc zadzwoniłam do taty ze śmiechem mówiąc "tato, właśnie zmieniłam koło w samochodzie". Tata zareagował śmiechem. I za to szczerze im dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz